Młode ziemniaczki zawitały do naszych kuchni. Jednak nie wszystkie one są takie same i potrzeba sporego doświadczenia, aby wiedzieć jaki rodzaj ziemniaka do czego się nadaje. Jedne są bowiem idealne do pieczenia i smażenia inne do przyrządzania placków czy babki.
Aby sprawdzić jakie mamy w domu ziemniaki wystarczy przeprowadzić bardzo prosty test. Surową bulwę należy rozciąć, a połówki chwilę o siebie potrzeć. Jeśli wydzieli się dużo skrobi to znak, że ziemniak należy do mączystych. Do tej grupy zaliczają się m.in. astery czy bryzy. Są one doskonałe do robienia piure czy na frytki.
Z kolei jeśli z połówek wydzieli się więcej wody to znak, że ziemniaki są twarde. Przykładem takiego gatunku są impały. Są to kartofle bardzo dobrze sprawdzające się w sałatkach czy do pieczenia. Jednym słowem takie, które nie rozpadną się zaraz po wyjęciu z garnka czy piekarnika.
Budki z jedzeniem na wynos, tzw. fast foody przybył do nas z Ameryki. To właśnie tam zyskały one swą popularność, okazując się bardzo przydatne dla osób, które nie miały czasu na dłuższy posiłek, a często musiały jeść „w biegu”.
Fast foody nierozerwalnie wiążą się z kulturą braku czasu. Ciągle gdzieś się spieszymy, każda minuta jest dla nas cenna, a posiłek nie wydaje się być czymś na tyle istotnym by poświęcić mu dłuższą chwilę. I tu właśnie się mylimy. Szybkie jedzenie nie tylko jest powodem wielu chorób, w tym tych najpoważniejszych: otyłości czy wrzodów żołądka. Jedzenie na czas wpływa także na naszą psychikę. Rodzi ciągłe poczucie zniecierpliwienia i stresu.
W odpowiedzi na kulturę fast food powstał nawet ruch o nazwie slow food, czyli wolny posiłek. Zwolennicy tego ruchu podkreślają, że właściwe odżywianie jest podstawą naszego zdrowia i że warto zainwestować w to swój czas, gdyż w przeciwnym wypadku i tak go stracimy na pobytach u lekarzy.
Jeśli się komuś wydaje, że tylko polska kuchnia oferuje „dziwne” dania w stylu kaszanki czy wątróbki to jest w błędzie. W Szkocji potrawą narodową jest haggis. Tajemnicza nazwa ukrywa prawdziwie ekstrawaganckie danie. Podobno tylko dla odważnych, aczkolwiek myślę, że dla nas, Polaków potrawa ta nie byłaby aż taka straszna.
Można powiedzieć, że haggis jest czymś co poniekąd przypomina nasze gołąbki. Tyle że składniki są zupełnie inne. Mieszanką owczej wątroby, serca i płuc wypełniony jest żołądek, który zaszyty jest duszony. O ile danie jest złożone ze składników, które niekoniecznie bywają ulubionymi, o tyle efekt finalny ich przygotowania jest zaskakujący. Haggis smakuje bowiem większości osób, które je próbowały. Ponoć ma orzechową strukturę i niezwykły smak.
Tak więc nie należy się zrażać tym z czego potrawa jest wykonana, ale spróbować jej i dopiero wtedy ocenić. Nasza opinia może zaskoczyć nas samych.
Kebab- mimo, że to danie, jak by nie patrzeć egzotyczne, to na dobre zadomowiło się w polskim menu. Można go dostać właściwie wszędzie. Od gór po morze. Skąd ta popularność?
Należy chyba zacząć od tego, że w czasach PRL-u dania orientalne należały do sfery niezbadanej. Kebab jako pierwsi mogli zjeść ci, którzy wyjeżdżali do Niemiec. Tam, praktycznie na każdym rogu, Turcy sprzedawali swój specjał. Był on w Berlinie właściwie tak popularny jak tradycyjne niemieckie potrawy.
Po 89 roku coraz więcej osób wyjeżdżało za granicę na wakacje. Oprócz opalenizny przywozili oni opowieści o tamtejszej kuchni. Kebab od razu przypadł Polakom do gustu. Sycące mięso, aromatyczny zapach ziół i przypraw. Budki z kebabem zaczęły powstawać jak grzyby po deszczu. I choć nie wszystkie oferowały danie w jego oryginalnej formie (z baraniną) to i tak całkiem nieźle prosperowały.
Curry to mieszanka przypraw o specyficznym smaku i żółtawym kolorze. Przywieziona do Europy z Indii przez brytyjskich żeglarzy na stałe zadomowiła się w kuchni starego kontynentu.
Curry zawiera w sobie wiele przypraw tj. kurkuma, imbir, kolendra, czarny pieprz, kmin, chilli, czarna gorczyca. Te podstawowe przyprawy miesza się w różnych proporcjach, czasem dodając do nich jeszcze wiele innych. Dlatego też curry nigdy nie jest takie samo.
Jednak curry to nie tylko przyprawa. To także rodzaj dań, których ilość jest naprawdę ogromna. I tak np. kiedy Japończycy poznali curry stworzyli danie na jego bazie zaliczające się właśnie do wyżej wymienionej kategorii. Kare raisu to potrawa z ryżu, mięsa wołowego, marchwi, cebuli, ziemniaków oraz przyprawy od której wzięło nazwę.
Jak twierdzą naukowcy zawarte w curry przyprawy pomagają w walce z rakiem. Jasnożółty ekstrakt kurkumy zabija komórki rakowe.