Archiwum dla Kwiecień, 2010

Jest takie powiedzenie: „we dwoje smakuje lepiej”. I bynajmniej nie zostało ono wymyślone ot tak. Jak każda mądrość ludowa przekazuje nam jakąś prawdą. W tym wypadku tą prawdą jest to, że posiłek to nie tylko zaspokojenie głodu, ale także wydarzenie czysto społeczne polegające na wspólnym spożywaniu, dzieleniu się wrażeniami, rozmowie.

Prawdą jest chyba, że jeśli gotujemy tylko dla siebie to nie wkładamy w to całego serca. Za to gotując dla kogoś bliskiego, przygotowujemy potrawy, które smakują nam jak nigdy przedtem. Wspólny posiłek nie musi być jakimś drogim daniem. Zwykła jajecznica zjedzona w towarzystwie ukochanej osoby smakuje jakoś inaczej.

Najbardziej klimatycznym posiłkiem jest oczywiście kolacja. Ani obiad, ani śniadanie nie mają już tej romantycznej oprawy. Zapadający zmierzch nastawia nas na miły wieczór. Warto zaostrzyć wtedy apetyt  jakimiś podanymi przystawkami, np. szampanem czy zwykłą gorącą czekoladą.

Osoby, które pragną się zdrowo odżywiać najczęściej rezygnują z przyrządzania posiłku w mikrofali. Czy postępują słusznie?

Posiłki przygotowywane w kuchence mikrofalowej wcale nie tracą swoich wartości odżywczych. Wynika to z tego, że częstotliwość promieniowania zastosowana w mikrofalach nie rozrywa wiązań związków chemicznych. Technika podgrzewania posiłków w takiej kuchence oparta jest o rezonans cząsteczek wody zawartych w każdym produkcie. To one właśnie pod wpływem promieniowania zaczynają drgać, a trąc się o siebie wydzielają ciepło. Na takiej samej zasadzie opiera się tradycyjne gotowanie. Różnica jest tylko w tym w jaki sposób cząsteczki wody są wprowadzone w drganie. W przypadku zwykłej kuchenki czynnikiem rozpoczynającym proces drgania jest ciepło palnika, w kuchence mikrofalowe- mikrofale.

Badania pokazały, że mikrofale nie szkodzą jedzeniu. Trzeba tylko pamiętać by przygotowywać je w odpowiednich naczyniach. Najlepiej szklanych bez żadnych ozdób lub plastikowych.

Są ludzie, którzy tak kochają jedzenie: jego formę, konsystencję, smak i zapach, że postanawiają przełożyć swoją pasję na coś więcej niż tylko spożywanie, nawet najwykwintniejsze, posiłków. Postanawiają stworzyć z jedzenia sztukę.

Od dawna funkcjonuje wśród ludzi przekonanie, że jedzenie jest formą sztuki. Dania przygotowywane przez kucharzy zachwycają swoim wyglądem, aromatem, w końcu smakiem. Ostatnio jednak artystka Prudence Staite postanowiła stworzyć z jedzenia sztukę przez duże S. Z czekolady wykonała piękną, lśniącą kanapę w której można się dosłownie zanurzyć. Z ciasta na pizzę ulepiła model koloseum, który niczym nie różni się od oryginału.

Takich miłośników kuchni jest o wielu więcej. Założyli oni społeczność o nazwie Experimental Food Society. Ich hasło brzmi: „Życie to więcej niż przełykanie”. Do grupy, która całym swym jestestwem wielbi jedzenie i to co można z niego stworzyć należą czekoladowi artyści czy np. rzeźbiarze żelek.

Zdrowe odżywianie jest modne. Wchodzimy więc do sklepu i od razu kierujemy się do półek z tzw. zdrową żywnością. Czy jednak jest taka ona naprawdę?

Z założenia wszystkie produkty, które znajdują się na sklepowych półkach powinny być świeże i nie zagrażające życiu czy zdrowiu człowieka. Dlatego też sprawny marketingowiec może umieścić tabliczkę z napisem zdrowa żywność na dowolnej półce i nie popełni tym samym żadnego oszustwa. Stosuje prosty trik, który pozwala na podniesienie ceny towaru i zrobienie mu dobrej marki, po którą chętniej będą sięgać kupujący.

Zdrowa żywność, a produkty ekologiczne to dwie różne sprawy. Pierwsza dotyczy zwykłego sloganu, modnego w okresie dbania o swoje ciało. Druga odnosi się do naprawdę wyspecjalizowanych produktów, które aby wejść na rynek muszą mieć odpowiednie certyfikaty. Dlatego też jeśli chcemy kupować naprawdę ekologiczną żywność sprawdźmy na etykiecie produktu czy posiada on unijne logo oraz adres i nazwę firmy wydającej zezwolenie.

Wielu z nas zastanawia się często jak to jest, że pomimo tego iż to kobiety najczęściej gotują w domu to mężczyźni własnie są uznawani za najlepszych kucharzy na świecie?

Spory wpływ na to mają kubeczki smakowe. Mężczyźni mają ich bowiem o 60% więcej niż kobiety. To one właśnie pozwalają im poczuć najbardziej wysublimowane smaki. Poza tym mężczyźni lepiej znoszą trudne warunki pracy w kuchni tj. wysoką temperaturę, stres czy konieczność szybkiej pracy.

W takim razie można by zapytać dlaczego mężczyźni nie gotują na co dzień? Aby odpowiedzieć na to pytanie musimy sięgnąć do niedalekiej przeszłości, kiedy to ścisła hierarchia obowiązków nie pozwalała wręcz wstępować mężczyznom do kuchni, która stanowiła królestwo kobiety.Panowie byli postrzegani jako ci, których powołanie to zarabianie pieniędzy na utrzymanie rodziny. Ten stereotyp zakodowany jest w głowach po dziś dzień i kobiety niechętnie ustępują miejsca mężczyznom w kuchni, gdyż uważają że jest to ich specjalność.


Info:
    Mało jest stron o gotowaniu w internecie, oczywiście pomijając te z powielonymi przepisami kulinarnymi. Na moim blogu postaram się przedstawić swoje doświadczenia, zdobywane przez wiele lat w kuchni. Wszystko należy traktować z przymrożeniem oka, gdyż to co mi pasuje, nie konieczne może pasować innym. Publikacje beda w formie luźnego komentarza na (według mnie) ciekawy temat, pomysł, nowość.
Wiesz ze: